Archiwum 28 lipca 2004


lip 28 2004 Wczoraj...
Komentarze: 1

Szczerze mowiac, nie chce mi sie pisac tej notki... Ale coz, obiecalam sobie wczoraj, ze napisze ja dzisiaj... Ale biarac pod uwage, ze nie mam pomyslu, co napisac - przepisze po prostu fragment wczorajszego wpisu do pamietnika... Z ta roznica, ze literki w pewnym imieniu zostana zamienione na gwiazdki :P

 

Wtorek, 27.07.2004 r.

Zamotany ten dzisiejszy dzien. Jestem zmeczona, z trudem trzymam dlugopis w reku. Powaznie. Wlasnie wrocilysmy z Marta z Marszowa. Bylysmy odwiedzic Patrycje, a po co tracic kase na autobus, skoro mozna pojechac rowerem? Cudem tam dojechalysmy... Pati nie bylo w domu, ale jakos niebardzo chcialo nam sie wracac, wiec stwierdzilysmy, ze poczekamy. I dobrze, bo okazalo sie, ze Pati byla na basenie z kuzynkami i ja spotkalysmy, jak wracala. Cieszyla sie. Nawet nie wiem, kto bardziej - ona, ze nas widzi, czy my, ze nie musimy wracac? Ale to niewazne. Zaluje tylko, ze mialysmy tak malo czasu na rozmowe (tylko dwie godziny)... I tak bylo milo. Zastanawiam sie, kiedy pojedziemy tam znowu? Moze jutro?

 

A tak w ogole, to ostatnio ciagle wraca do mnie jedna mysl... Niedawno na blogu napisalam (jak zawsze, od pewnego czasu), ze chyba kocham *******... Napisalam tez, ze to raczej za duzo powiedziane, zebym Go kochala, bo za malo Go znam... Ale w sumie, znam Go od paru lat... Nie, nieprawda. nie znam Go od paru lat! Co z tego, ze niby Go znam, skoro wiedzialam tylko, jak ma na imie, itp... Mysle, ze poznalam Go dopiero jakis miesiac temu (...).

 

THE END :P

 

No coz, fragment moze malo ciekawy, ale wydaje mi sie, ze i tak napisalabym tutaj cos podobnego. A to przynajmniej bylo szczere i bez motania, jak to sie czesto zdarza w moich notkach... I po raz pierwszy nie przejmuje sie, ze ktos ze znajomych to przeczyta....

Narka. :P

pacyfka16 : :